Śniadanie angielskie, czyli wystarczy do kolacji

| sobota, 24 listopada 2012
śniadanie angielskie

Ludzie kochani, co ja sobie myślałam, gdy pierwszy raz zobaczyłam na talerzu pełną wersję angielskiego śniadania! Po pierwsze – jak to w ogóle można zjeść na jeden posiłek, a po drugie – jak Anglicy podbili pól świata z takimi ciężkimi żołądkami? Mój skromny, słowiański żołądeczek przyzwyczajony był do urozmaiconych, kolorowych kanapek na ciemnym pieczywie, lub do musli z jogurtem. No, od wielkiego dzwonu jajecznica, lub jajka na miękko. Ale to kaloryczne, ociekające tłuszczem monstrum? Nie ukrywam, że budziło mój niesmak.

Trochę więcej dowiedziałam się o wyspiarzach później, przeczytawszy z dużym opóźnieniem „Impresjonistę” Hari Kunzru. W tym czasie zaczęłam też czasami, pracując jako kucharz śniadaniowy, podskubywać nieśmiało – a to plaster boczku, a to smażona na maśle pieczarka. Coraz bardziej rozsmakowywałam się w tych kalorgenach o poranku, zwłaszcza po „wyjątkowo aktywnej nocy”. Wtedy elementy angielskiego śniadania były niezrównane.

Po trzech latach stałam się admiratorką tego pożywnego posiłku, który każdy dietetyk posłałby od razu do diabła. W naszym klimacie sprawdza się znakomicie w porze jesienno-zimowej. Oto ono:

Śniadanie angielskie

Czas przygotowania: 15 minut

Składniki dla dwóch osób:

  • 4 jajka
  • 4 plasterki boczku
  • dwie kiełbaski, najlepsze będą białe cienkie, albo naprawdę wysokogatunkowe parówki
  • 2 pomidory
  • 6 średnich pieczarek
  • fasolka biała w sosie pomidorowym z puszki, Heinz ma takie
  • 4 tosty
  • masło i olej do smażenia

pieczarki, pomidory, boczek, parówki

Potrzebujemy dużą patelnię, fajnie jak jest grillowa. Rozgrzewamy ją, wlewamy trochę oleju i podsmażamy kiełbaski i pomidory, pokrojone na połówki (ścinamy „dupki”, żeby się równomierniej usmażyły). Na drugiej małej patelni podsmażamy boczek, a na nim sadzimy jajka. Odkładamy w ciepłe miejsce. Oddzielnie podsmażamy pokrojone w ćwiartki pieczarki. Fasolkę podgrzewamy.

Całość zmyślnie układamy na dużym talerzu, do tego grillujemy po dwa tosty, doprawiamy wszystko solą i pieprzem i zajadamy. Po posiłku odczuwamy pełność i błogość i – tak – pomyślenie o Anglii będzie jak najbardziej wskazane. Można nawet zamknąć oczy.

5 komentarzy

  1. Marzynia Mamcia
    2 grudnia 2012

    Jessu, jadłam TO w podobno jakiejś najbardziej angielskiej z angielskich wyżerni w Liverpoolu. Tylko zamiast fasolki było czarne COŚ, ociekające tłuszczem, i to podobno była ichnia kiszka smażona. Nawet pomidor był potwornie tłusty. Jajo miało surowe żółtko, otoczone dodatkowo surowym białkiem, ciągnącym się jak…, dobra, nie galopuj się Marzyniu.
    Wcale nie dbam o linię i mam gdzieś kalorie, ale niestety, angielskie śniadanie mnie rozwaliło!

    Odpowiedz
    • Wielka Pyszność
      2 grudnia 2012

      Nie ustawaj w próbach! Zwłaszcza jeśli masz dzień po „ciężkiej nocy”. Jeśli jajo się nie ciągnie, fasolka nie jest czarna, a reszta grillowana, a nie wyławiana z frytury – jesteś uratowana!

  2. krysek76
    3 lutego 2014

    A sok pomarańczowy

    Odpowiedz
  3. mk
    7 października 2014

    Jak wszystko trzeba wiedzieć gdzie jeść.. ja jem takie przy okazji lotów do Londynu w Luton – w Red Lion i jest wyśmienite… i rzeczywiście mimo że lubię zjeść to po nim robię się głodny koło 16… cena też jest w porządku – 7,95 funta (dla porównania podeszwiasty stek kosztuje kilkanaście funtów)

    Odpowiedz
  4. Anonim
    17 października 2014

    Jak sie wstaje o 12 to do kolacji wystarczy

    Odpowiedz

Pozostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wypełnienie wszystkich pól jest wymagane.



Komentarz