Oddajcie nam Trzech Króli! Chleb świąteczny

| niedziela, 13 stycznia 2013
chleb drożdżowy

Po raz kolejny nacięłam się na jeden z czerwonych dni w kalendarzu. I po raz kolejny zapomniałam o chlebie. Niby taki powszedni, a się o nim nie pamięta. To dziwne i zastanawiające – odpowiednie służby powinny przefiltrować ten przypadek i wskazać winnych. Tym razem nie wybrałam się w podróż po Żabkach i innych płazach, bo aura była tak niesprzyjająca, że plan: koc/książka/film/herbata był jedynym możliwym do realizacji. Poza tym nie kozaczyłabym tak, gdybym nie wiedziała, że w domu są drożdże i mąka. Wiedziałam, że po południu zagniotę drożdżowe i upiekę bochen pseudo–chleba, świeżutki i pachnący.

Co do Trzech Króli. Nasz kochany lud, który znaną z historii wielką wędrówkę ludów rozpoczął nie na Wschodzie, a w Pizie, na Piazza dei Malcontenti, już masowo oprotestował jego bezużyteczność. Od siebie powiem tyle, że jako klasa pracująca w gastronomii zazdroszczę tym z marketów, że mają tych kilka dni w roku, w które dzień wolny od pracy jest wolny ustawowo. Trzech Króli jest mi całkowicie obojętne, a właściwie byłoby obojętne, gdybym pamiętała o podstawowych zakupach. W zasadzie wolę mieć wolne w dni powszednie, bo więcej rzeczy można załatwić i do kina iść z rana, za rozsądną stawkę.

Jak postanowiłam, tak uczyniłam, wychylając się spod koca, bo głód ma silniejszy imperatyw od lenistwa. Pogniotłam, potem dwa razy urosło, w międzyczasie dodałam słonecznika i suszone pomidory i upiekłam. Smakowało.

Chleb drożdżowy „Trzech Króli”

Czas przygotowania: 2 godziny

Składniki na bochenek:

  • 400 g mąki pszennej, orkiszowej lub razowej
  • 20 g drożdży
  • ciepła woda – około szklanki
  • duża szczypta soli
  • łyżeczka cukru
  • łyżka dowolnego oleju lub oliwy
  • suszone pomidory, pestki dyni lub słonecznika, podsmażona cebula, sezam, kawałki oliwek do wyboru

ciasto na chleb drożdżowy

Wlewamy wodę do miski, rozpuszczamy w niej drożdże i cukier i wsypujemy mąkę, ugniatając. Mąki ma być tyle, żeby ciasto się swobodnie wyrabiało i nie za bardzo przywierało do rąk. Na końcu wlewamy olej. Wyrabiamy energicznie, by wtłoczyć w ciasto jak najwięcej powietrza, około 10 minut. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia pod przykryciem, na około 30 minut. Po tym czasie ciasto przerabiamy, dodajemy pestki, oliwki lub suszone pomidory i formujemy bochenek. Zagniatamy ciasto pod spód, wtedy chleb będzie miał ładną formę. Wkładamy go do podłużnej blaszki, nasmarowanej tłuszczem i posypanej mąką, przykrywamy ściereczką i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia, na około 20–30 minut.

 chleb drożdżowy po upieczeniu

W tym czasie włączamy piekarnik na 170 stopni. Gdy chleb wyrośnie a piekarnik będzie rozgrzany, wkładamy go na 20–30 minut. Musi się piec dopóty, dopóki wbita w niego wykałaczka będzie sucha. Gdy to nastąpi, wyjmujemy chleb z piekarnika, po czym wyciągamy go z blaszki na deskę, żeby nie zawilgotniał. Czekamy aż trochę wystygnie (w końcu najsmaczniejszy jest ciepły) i robimy kanapacze.

Rada: Jeśli macie jajko, rozbijcie je do miseczki i przed włożeniem bochenka do pieca, posmarujcie nim wierzch. Jeszcze lepiej, gdy posypiecie na to pestki słonecznika lub ziarna sezamu (ja nie miałam, bo nie kupiłam dzień wcześniej).

kanapki

1 komentarz

  1. Marzynia Mamcia
    13 stycznia 2013

    Kolejny fajny wpis! Ja też się wydudkałam na Trzech, bo se zapomniałam o święcie i zostaliśmy bez składników do pizzy, którą miałam zamiar ugościć moich strzelców na „zgrupowaniu przedpoligonowym”. W końcu Jurand (syn, namberłan w H&C) kupił w piekarni (!) jakisik „syr żółty” (BB, cytat) i zrobiłam margeritę z pomidorami z kartonu.
    Marzynia jako strzelec jezd tu:
    http://odpoczynekmamymarzyni.blogspot.com/2010/10/hej-hej-komendancie-miy-wodzu-moj.html

    Odpowiedz

Napisz odpowiedź do komentarza Marzynia Mamcia

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wypełnienie wszystkich pól jest wymagane.



Komentarz

Anuluj pisanie odpowiedzi