„Kluski po czesku” zgodnie z polskimi standardami z lat pięćdziesiątych

| wtorek, 1 maja 2012

kluski gotowane po czesku

Wygrały. Są. A ja się niezmiernie cieszę. Wszyscy znamy zasady Jadłospisu Demoluda i wiemy, że jedynym kryterium wyboru jest nazwa. Nazwy potraw, które się dobrze kojarzą bądź brzmią smacznie i intrygująco, zwyciężają. Tak było i tym razem. No przecież kluski po czesku to musiał być wypas! Wielu Polaków przynajmniej raz wizytowało Czechy i Słowację i kosztowało tamtejszych mącznych specjałów. Dlatego w ciemno postawili na „halousky”,bo są pyszne.

książka kucharska dla samotnych i zakochanych

Informuję jeszcze wszystkich, którzy nie zaglądają na Facebooka, że tym razem korzystałam z książki Marii Lemnis i Henryka Vitry „Książka kucharska dla samotnych i zakochanych”. Wprawdzie wydano ją w 1977 roku, ale mam podejrzenie że do wydanie któreś z kolei, bo wstęp datowany jest na 1957–58. Mamy więc do czynienia niemalże z prehistoryczną tabliczką.

szynka

Podaję Wam więc od razu listę składników. Oto ona:

  • ugotowany makaron
  • pokrojona szynka
  • olej do smażenia i sól i pieprz do smaku.

Co Wy na to? Ja tam mówię: „Nareszcie”. Nareszcie potrawa okazała się skąpa, biedna i myląca. Zacieraliśmy z ukochanym ręce na myśl, że wygra kluch z wędliną. Naszej radości nie zmącił nawet fakt, że to my jesteśmy próbowaczami. A co tam! Zresztą dziś na pierwszy obiad jadłam nie byle co, bo w związku ze swoją wizytacją rodzicielka przyrządziła nam ruskie. A po ruskich od mamy to cały świat kochamy. Więc co to dla mnie przełknąć dwuskładnikowy obiad? Nie takie rzeczy ze szwagrem…

przepis na kluski gotowane po czesku

Uwinęliśmy się dosłownie w 10 minut, bo co tu jest do zrobienia? Woda, kluchy i szynka. Dodaliśmy jedynie jako rasowacz trochę dymki. I powiem Wam że było naprawdę dobre. Doszłam do wniosku, że powinnam dodać nową rubrykę do Wielkiej Pyszności, pod tytułem „Obiad dla studenta”. Zrezygnowałam jednak po namyśle. Bo po pierwsze – studentasy teraz lepiej się żywią, a po drugie – w tej materii najlepiej doradzają dziarscy chłopcy, którzy piszą jak uczynić życie trudniejszym. A kto nie wie o czym w ostatnim zdaniu mowa niech popyta i poszuka – to naprawdę znakomita lektura i skarbnica wiedzy.

majówka, czyli śniadanie w zieleni

1 komentarz

  1. Marzynia Mamcia
    3 grudnia 2012

    Zarąbisty jest przepis na kluski „po hiszpańsku”. Ze smażoną wieprzowiną. Bo smażony wieprzek to kwintesencja takiej np. Andaluzji jest.
    P.S. Mam książkę Vitry’ego i Lemnis „Iskier przewodnik sztuki kulinarnej”. W czasach ciężkiej komuny czytałam ja tak często, że umiem ją niemal na pamięć. Wyobrażałam sobie, jak mogą smakować daktyle albo camembert…

    Odpowiedz

Napisz odpowiedź do komentarza Marzynia Mamcia

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wypełnienie wszystkich pól jest wymagane.



Komentarz

Anuluj pisanie odpowiedzi