Rośniesz jak młody bób

| wtorek, 15 lipca 2014
pikantna zupa z bobem

Ech ta Beata… Wiele szlagwortów wniosła do potocznego języka. Nie będę się rozpisywać nad walorami artystycznymi twórczości zespołu Bajm – zajmę się niższymi piętrami piramidy Maslowa. Czuję że mam legitymację by analizować tę formację muzyczną, ponieważ jeden z członków pierwszego składu jest byłym szwagrem mojego serdecznego kolegi – to chyba wystarczający powód, by poczuć z zepołem specjalną więź. Zwłaszcza że posiadam winyl Bajmu z owym panem na okładce, co daje mi dodatkowe punkty. Nie będę jednak wykorzystywać swoich koneksji i skupię się na bobie.

Bób to jedno z moich ulubionych warzyw. Bardziej czekam chyba tylko na truskawki (na jabłka już nie czekam, bo są praktycznie cały rok, chociaż nic nie zastąpi smaku pierwszych papierówek, kradzionych prosto z drzewa). Jestem w stanie znieść upierdliwe i czasochłonne obieranie, byle tylko nachapać się jak najwięcej zielonego towaru. Zjadam bób w różnych odsłonach, ostatnio postanowiłam zrobić go jednym z głównych składników letniej zupy. Okazja była znakomita, bo z wizyty w gruzińskiej restauracji wróciliśmy z paczką mieszanki przypraw zwanej Adżika, bardzo ostrą i aromatyczną. Postanowiłam dać jej możliwość wykazania się w zupie z delikatnymi warzywami, żeby nadała im kaukaskiego szlifu. Nie użyłam jej zbyt wiele bo jest piekielnie ostra i nie chciałam ,aby kaukaski szlif miał coś wspólnego z mitologią grecką. Czyli ja przynoszę Wam ogień (sic!), a moja wątroba cierpi jakby ją sęp wyszarpywał. Jeśli w Waszym mieście nie ma akurat gruzińskiej restauracji, można sobie taką przyprawę zamówić w sklepie internetowym, który sprzedaje ichniejsze smakołyki. Kiedy trafiłam na ich stronę pobuszowałam tam trochę, bo mają różne fajne dżemy i konfitury, których u nas się nie robi. Jeśli nie macie ochoty kupować sobie jakiejkolwiek gruzińskiej przyprawy, dobrze jest nadać tej zupie trochę ostrości i charakteru, używając ostrej papryczki, lub dowolnej pikantnej mieszanki curry, bo będzie się świetnie komponować. Reszta składników przedstawia się następująco:

Pikantna zupa z bobem

Czas przygotowania: 45 minut

Składniki dla czterech osób:

  • 500 g bobu
  • 200 g fasolki szparagowej (kolor obojętny)
  • jedna średnia cukinia
  • 4 średnie ziemniaki
  • mała cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • pół pęczka dymki
  • łyżeczka ostrej przyprawy
  • 50 g masła do smażenia
  • sól do smaku

bób ,szczypiorek, czosnek, cukinia

Zacznę od tego, że miałam zamrożony rosół z kaczki, który dzień wcześniej wyjęłam i to on był bazą zupy. Wegetarianie i weganie mogą pominąć tę część i zrobić zupę na wodzie, lub na wywarze warzywnym. Mogą tez zachować część wody z gotowania bobu i wzbogacić nią wywar.

Sprawa jest bardzo prosta. Zaczynamy od ugotowania oddzielnie bobu i obrania go. W czasie operacji zagotowywania się wody możemy pokroić drobno cebulę, dymkę i czosnek i przesmażyć na maśle, dodając po 2–3 minutach łyżeczkę ostrej przyprawy, aby na hinduską modłę przesmażyła się na maśle i oddała swój aromat. Zalewamy to wodą lub bulionem i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy umytą fasolkę, którą można pociąć na mniejsze kawałki, jeśli jest wyjątkowo długa. Po 5 minutach dodajemy ziemniaki, dajemy im 10 minut i wrzucamy cukinię pokrojoną w grubą kostkę. Gotujemy ją 5 minut, dodajemy bób i gotujemy jeszcze chwilę. Całość doprawiamy solą do smaku, chyba że macie inne preferencje.

3 komentarze

  1. Marzynia Mamcia
    16 lipca 2014

    Madziu, niestety, nie posiadam śwagra w żadnej formacji, alem jest przez przypadek, redaktorem w lokalnej gazecie. Od lat drukujemy Pieprza (http://czarnypieprz.blogspot.com/), i sądzę, że w „temacie kuchnia” jesteś Czarnym Pieprzem blogosfery. Czy nie zechciałabyś się ze mną skontaktować na maila, cobym Ci wyłuszczyła o co mnie biega (nie, w Voxie też nie miałam nikogo :-D). A piszę to, ponieważ twój post jest REWELACYJNY!

    Odpowiedz
    • Wielka Pyszność
      16 lipca 2014

      Dziękuję pięknie i już zaglądam na czarny pieprz!

  2. Marzynia Mamcia
    11 lipca 2015

    JADŁAM TO!!! U Madzi w Nowym Bufecie w Krakowie. Była tam jeszcze gorsteczka ryżu, żeby było tak włoskawo (włoskowato?!), bo tytuł zupy był „minestrone z bobem”. Ale nie jest ważna nazwa, ważne, że było pyszne. Warzywa były idealnie uchycone z miękkością i trafiona w punkt była też ostrość zupki. Polecam gorrrąco!

    Odpowiedz

Napisz odpowiedź do komentarza Marzynia Mamcia

Twój adres email nie zostanie opublikowany.
Wypełnienie wszystkich pól jest wymagane.



Komentarz

Anuluj pisanie odpowiedzi